Co marzec ma rzec

W żadnych Foksalach, Kordegardach, Krzysztoforach, Zachętach czy innych Rastrach nie doznałem takiej fangi w metafizyczny nos mojego modelu pojmowania rzeczywistości, co w galerii „Szatnia Starszaków”. Bo oto jak co dzień spieszę się odstawić syna do przedszkola, brnę przez marcową monotonię, owiewają mnie falstartowe powiewy ciepła, podrażniają ostatnie szczypawki mrozu, oto jak …

Sześcioletni ojciec

Dziś nasz syn ma szóste urodziny. Sześć lat temu Albina urodziła Mikołaja. Kiedy patrzę na tą datę, wydaje mi się, że sześć lat to przecież nieduży kawałek czasu. Jednak kiedy zaczynam przypominać sobie, co się w tym czasie wydarzało, zrywa się wicher i zamaszyście przerzuca strony Księgi Życia. Przed oczami przelatuje …

Opowieść o dwóch kropkach

Dwie krople herbaty spadły na papier. O, dobry pretekst, by pokazać synkowi, jak używać wyobraźni. –  Mikołaj! – wołam go. – Zobacz, wiesz co to? – No dwie kropki, tatuś. – Ha! – mówię. – A taka kropka może się stać różnymi rzeczami. Trzeba używać wyobraźni. Bo czym może być …

Wehikuł

Może bycie rodzicem pozbawiło mnie czasu na czytanie twardej S-F, ale w zamian bywa tak, że zaglądam synkowi przez ramię i widzę to. – Mikołaj, hehe, twój pojazd ma dwie kierownice. – No tak. – Ale jak to, a jak jeden kierowca będzie chciał jechać w jedną stronę a drugi …

Dobro społeczne

Mijamy plakacik, który informuje, że odbędzie się zebranie mieszkańców. Temat spotkania: jaki projekt zrealizować na pobliskim skwerku. Zebranie dnia tego a tego o godzinie tej a tej. Przyjdź i podziel się swoimi pomysłami. Postanawiam, że wykorzystam tą ulotkę, by obudzić w synku naturę społecznika. – Mikołaj – pytam. – A gdybyś …

Najgorsze przezwisko

Po obiedzie milczymy sobie, aż Mikołaj odzywa się cicho. – Dzieci w przedszkolu bardzo brzydko mnie przezywają. Zamieram. A więc padło to zdanie, którego nigdy nie chciałem usłyszeć, a więc dzieje się to coś, o czym łudziłem się, że mojego synka ominie. W sekundzie na nieskazitelnie gładkim lakierze mej duszy …

Gadu gadu to nie pitu pitu

Mamy z Mikołajem taki zwyczaj, że na spacerze wszystko sobie nazywamy. Idziemy i wypowiadamy na głos nazwy widzianych wokoło przedmiotów, zdarzeń, miejsc. Być może sprawia to ów słynny „gen Adama”, który odpowiada za odruch nadawania imion stworzeniu (nie guglujcie, bo nie znajdziecie, gdyż gen ten nie został jeszcze odkryty). Jednak …

Tatator, czyli historia pewnego zamachu stanu

Kto nie dorósł do demokracji, będzie miał dyktaturę! Co to za bajzel! Pokoik w ruinie! Ale ja ci urządzę tu dobrą zmianę! Zapanuje tu Ład i Porządek! Żadnych mi tutaj „ale tatuś”! No już, sprzątać mi tu. Zbieraj te klocki. Do pudełek. Książki na swoje miejsce, na swoj… Albo zostaw. …

Sen jest naprawdę

– Synku, mam taką sprawę, może doradzisz. Chcę na moim blogu napisać, co to jest sen. I nie potrafię. – Napisz, że sen jest naprawdę. – Czyli, że co? – Bo jak mi się śni sen, to on się naprawdę śni. Sny są naprawdę.

O czym nie śniło się w Fabryce Snów

Lebi była akurat w Nowym Yorku, więc pomyślałem, że może kupiłaby Mikusiowi prawdziwego, nowojorskiego Spider-Mana. I tak bohater popkultury przeleciał nad Atlantykiem i wprost z 5 Alei wylądował na Mokotowie, dokładnie na szafce w pokoju Mikiego. I wtedy stało się coś dziwnego. Pobyt u Mikołaja podziałał na Spidiego specyficznie. Człowiek – …