Opowieść o dwóch kropkach

Dwie krople herbaty spadły na papier.

kropki1

O, dobry pretekst, by pokazać synkowi, jak używać wyobraźni.
–  Mikołaj! – wołam go. – Zobacz, wiesz co to?
– No dwie kropki, tatuś.
– Ha! – mówię. – A taka kropka może się stać różnymi rzeczami. Trzeba używać wyobraźni. Bo czym może być taka kropka? Spójrz, pokażę ci coś, czego się nie spodziewasz – i szkicuję piłkarza.

kropki2

Duma mnie rozpiera, gdy widzę, jak Mikołajowi otwierają się szeroko oczy na widok powstałego z niczego rysunku.
– Oto, jak działa wyobraźnia! – ogłaszam.
– Tatuś, czy mogę? – Mikołaj pyta mnie cicho i pokazuje nieśmiało na kartkę. Kulka wodna, mam nadzieję, że go nie onieśmieliłem tym pokazem mojej kreatywności. Najważniejsze, żeby nie zagłuszyć dziecka, nie zniszczyć jego własnych prób. Dlatego oddaję mu kartkę, na której została druga herbaciana kropka.
– Możesz, możesz, śmiało!
Mikołaj zabiera kartkę na swoją stronę stołu i coś rysuje uważnie, w milczeniu, bardzo przejęty. Nie przeszkadzam, czekam cierpliwie, pewnie zaraz zobaczę jakieś słoneczko z promieniami albo też piłkarza, bo dziecko często naśladuje rodzica, który jest jego wzorem, ale i tak go przecież pochwalę, na dobry początek zabaw z wyobraźnią. Wbrew przewidywaniom, gdy Mikołaj oddaje mi kartkę, widzę to:

kropki3

– Co, co to jest???
– Przecież tak transportowano miód w starożytnym Egipcie – Mikołaj wzrusza ramionami, dziwiąc się, że się jeszcze o takie wiadome rzeczy pytam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *