Najgorsze przezwisko

Po obiedzie milczymy sobie, aż Mikołaj odzywa się cicho.

– Dzieci w przedszkolu bardzo brzydko mnie przezywają.

Zamieram. A więc padło to zdanie, którego nigdy nie chciałem usłyszeć, a więc dzieje się to coś, o czym łudziłem się, że mojego synka ominie. W sekundzie na nieskazitelnie gładkim lakierze mej duszy zgrzyta gruba, wredna rysa. Spoglądam na syna. Stoi na środku pokoju, przebrany dla zabawy w zbroję rzymskiego legionisty. Ale teraz nie ma zabawy. Twarz chowa za tarczą, wzrok ucieka wstydliwie, opuszczony mieczyk obija się przy nodze.

– Kto cię przezywa? – pytam poważnie.
– Nieważne…

Kolejna rysa drapie lakier.

– Jak cię przezywają?

To moje pytanie jak niewidzialna siła odpycha go o krok ode mnie.

– Strasznie brzydko… – wyszeptuje.

Czuję, że Mikołaj zamyka się przede mną. Za chwilę nie będzie chciał nic powiedzieć.

– Przezywają cię… – wypowiadam powoli słowa – Coś… yyy… o kupie? Hmmm… siuśkach?

– Gorzej… – szepcze moje dziecko.

Czuję, jak sztywnieje mi kark. Co się tam wydarzyło, co mu zrobili?! Wysilam się na najwyższą delikatność, do jakiej jestem zdolny, choć wyobraźnia łomocze mi na najwyższych obrotach tak, że na wariografie mógłbym z zupełną pewnością potwierdzić, że nazywam się Stephen King albo Alfred Hitchcock. Dzieci nie są niczemu winne, ale są bezbronne i tak łatwo może nimi manipulować Władca Much…

Chłopiec w zbroi rzymskiego legionisty ma ogon i wąsy kotka.
ilustracja: Albina Horbaczewska
Studio DOBRAPARA

– Któ… którzy koledzy cię przezywają?
– To nie koledzy… – mamrocze w zbroję.
– Koleżanki???

„Tak”, milcząco pochyla główkę.

– Ale jak koleżanki cię przezywają? Coś o brudzie? O głupocie?
– Gorzej jeszcze – mówi z bólem Mikołaj. – Brzydziej.
– Synku – przytulam go. – Co się tam dzieje?

I wtedy mój legionista zrzuca z siebie najgorszy ciężar:

– Krysia nazywa mnie „małym kotkiem”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *